O Czytelnikach tego bloga słów kilka…
Gdybym dostała jeszcze jedno życie, to sama bym nie wiedziała kim mam zostać: pilotem, malarką (jeszcze nie sprawdzałam czy potrafię malować:)) czy detektywem. W dzieciństwie podczytywałam w tajemnicy kryminały i jakoś tak węszenie zostało mi do dziś.
A dziś węszyłam Was. Wszak delikatną nierównowagą jest, że Wy znacie już tak dobrze mnie i moje obyczaje, a ja Waszych w ogóle.
Miesiąc temu kolega Tomasz, na którego serwerze “parkuje” mój blog zapytał: Co Ty na tym blogu piszesz, że tam taki ruch? Kolega ma cztery portale (jak by je tu nazwać) kobieco – rozrywkowe i cztery razem podobno takiego szumu na serwerze nie robią jak ten oto blog. Mile zachęcona, że moje próby pisarskie tak zostały docenione przez Czytelników, postanowiłam sprawdzić szczegóły.
Dostałam dostęp do genialnego narzędzia Google Analitycs i zaczęło się szpiegowanie:)!
Wiem juz, że:
odwiedzacie mnie około 5000 razy miesięcznie!
Jestem mile zaskoczona i czuję się zobowiązana. Dziękuję.
Intrygują mnie goście z Tajlandii, Belgii, USA, Irlandii i Szwecji oraz Niemiec. Czytelnicy z UK to zapewne Polonia? Właśnie dowiedziałam się, że istnieje takie miejsce jak Isle of Man.
Przodują oczywiście moi rodacy, a wynikowi winna jest Warszawa! Bo to właśnie z Warszawy przychodzi blisko 1000 odwiedzin miesięcznie. Zaraz po Warszawie są Katowice, Gliwice, Ruda Śląska, Wrocław, Rybnik, Kraków, Sosnowiec, Poznań i Chorzów, … a na końcu listy znalazł się Łuków.
Średni czas, który spędzacie tutaj to 2:43 minuty. (Nauka szybkiego czytania, czy co?) Najdłużej na blogu zostają Czytelnicy z Kanady (pewnie ciocia lub kuzynka:)) Holandii oraz Hiszpanii – bo aż blisko kwadrans! Toć można obiad zjeść w tym czasie:)
Skąd się tutaj bierzecie?
A tu Was chyba zaskoczę. Wszak wynik mnie samą zaskoczył. Otóż 893 źródeł odwiedzin prowadzi na mój profil na naszej klasie. Kto by pomyślał. Portal taki niedoceniany. Zaraz po nim plasuje się google, oraz mój stary blog i chwilę później facebook.
Tyle o Was wiem na dzień dzisiejszy. Resztę możecie opowiedzieć mi sami.
Czy tak jak ja przepadacie za zupą pomidorową? O czym marzycie przed snem? Co Was do przodu pcha, a co zatrzymuje wciąż? O czym najbardziej lubicie tutaj czytać? A o czym niekoniecznie. Gdzie wybierzecie się na wakacje? Jaka piosenka przyprawia Was o zawrót głowy?
Kto jest to napisać dzisiaj gotowy?









Lubie je czytac ,dlatego ,ze niektore przypominaja mi wstep do jakiejs ksiazki ,a ja staram ja dokonczyc .
Lubie gotowac i piec ,wymyslac rozne salatki ,ale z tego najbardziej uwielbiam przyrode i zwierzeta ,ktore daja czlowiekowi wiele rozwiazan zyciowych .
Moze to trele ,morele ,ale w tym otoczeniu lubie przemyslac rozne sytuacje nie tylko zyciowe .
Widac, widac Magdaleno. Dobrze, ze mamy na pokladzie kogos kto sie na tym zna:)
Lubię gotować, lubię zdrowy tryb życia, zresztą ponoć to widać. Dodatkowo interesuje mnie odnowa biologiczna i wszelako pojęta pielęgnacja i dbałość o ciało…
No dobrze…skoro już mnie wyszpiegowałaś, to wyjdę z cienia :))).
Ilość wejść mnie nie dziwi.Blog świetny. Gratuluję !
Z zup najbardziej lubię barszczyk czerwony. Pozdrawiam bardzo gorąco !
na Ciebie czekalam:)
Coś mi się wydaje, że w najbliższym czasie ilość czytelników Twego bloga (bądź blogu ;)) jeszcze wzrośnie! ;)
Pojawiam się tu od niedawna więc czytam wszystko by nadrobić braki.
Uwielbiam zupę pomidorowa! Ogólnie lubię jeść choć jest to strasznie męczące. ;)
Ulubionych piosenek mam kilka, ponieważ prawie każda przypomina mi jakaś sytuacje, historię.
Zwykle jak kładę się spać to od razu zasypiam, więc dopiero rano rozmyślam nad sobą, życiem i tym co mnie czeka. Najczęściej mam wtedy przed oczami moja wymarzoną podróż przez całą Europę z moimi przyjaciółmi. Ale to nie ma być taka zwyczajna wycieczka. To ma być wyprawa, taka z wielkim plecakiem na plecach, łapaniem stopa, spaniem na plaży pod gołym niebem! ;) Dlatego z niecierpliwością czekam na studia.
Moim motorem napędowym są najczęściej moje marzenia, bliscy i znajomi którzy nawet jednym słowem potrafią sprawić, że chcę rzucić wszystko i dążyć do ustalonego wcześniej celu.
Przeszkody? Jakie przeszkody? ;) Ja jestem zdania, że wszystko da się pokonać.
No tak, jak zwykle się trochę rozgadałam, więc na dziś już wystarczy ;)
Jurek, tutaj rozgadałaś sie po raz pierwszy:) wczesniej Cię tu nie widziałam (a zaniki pamięci mam póki co wybiórcze:))
Witam Cię i zachęcam do częstszego dzielenia się wrażeniami.
Tez mam plany europejskie:) Podróz wozem campingowym 3 miesiące poza domem …
Wywołano mnie zdaje się do tablicy, więc jestem- z tego co mi wiadomo, to teoretycznie poprawniejsze jest “blogu”, ale dopuszczalna jest też potoczna i częstsza forma “bloga”. :P Ok, dość mądrzenia się.
Skoro już się udzielam, to też coś od siebie napiszę, choć z tak banalnie brzmiących w porównaniu do Tajlandii, czy Kanady, Katowic pochodzę.
Lubię, tak jak przed chwilą, wracać zmęczony ze ścianki i lubię ruszać w daleką podróż, dopiero co zapakowanym samochodem, ze swoimi znajomymi. Kocham wracać w Tatry. Lubię też milion innych rzeczy- to mnie uszczęśliwia i gubi na raz. Piosenek dających kopa całe znam mnóstwo, podobnie jak tych zmuszających do refleksji. W kuchni- im więcej w czymś makaronu, tym chętniej na to spojrzę, a ostatnio chodzi za mną sałatka grecka. Poza tym, że wszystko musi być równo i prawie żaden szczegół nie jest w stanie umknąć mojej uwadze, co może nasuwać skojarzenia z Detektywem Monkiem, wszystko ze mną raczej ok. W wolnym czasie balansuję na granicy bankructwa przez uzależnienie od przygody i sportów outdoorowych. Gratuluję ilości czytelników Kamila!
Adam, dalej Cię ta grecka męczy?:) Ja myslałam, ze juz od soboty gdzieś ją znalazłeś:)
Dziekuję i życze Ci równie wspaniałych na Twoim nowopowstającym blogu!
Gotować potrafisz? Hmm
Zupa pomidorowa była pierwszą zupą którą zrobiłem już sam, gdy się uczyć gotowałem. Jedna z ulubionych, ale o tak Żurku i Strogonova nie pobije.
Przemku, od razu widac meskie gusta kulinarne:)
a co prócz pomidorowej masz opanowane:)?
Żurek, strogonov, pomidorowa, ogórkowa, rosół, krupnik. Z dań głównych to wiadomo kotlety, ziemniaki, kluski, a ze względu na czas i kaloryczność jem ostatnio dużo makaronu. Jak mam więcej czasu i trochę grosza to idę w Łososia i okolice. Eksperymentuje teraz też z surówkami gdy ograniczyłem mięsko.
Ale za ciasta się nie biorę, bo nie mam cierpliwości, jak już to ostatnio nauczyłem się przekładać białym serem z cukrem herbatniki maślane – świetne w smaku ale po 5 ciastkach człowiek ma dość i musi się zneutralizować wodą mineralną. Układa się te herbatniki na trójkąty a nazywa piramidki z białym serem. Dobre, poręczne i idealne do dojadania w czasie treningu.
Przemek, jestem pod wrażeniem!
Pomidorowa ale tylko z makaronem, aczkolwiek wolę żurek. Przed snem marzę o świństwach, więc zostawię szczegóły dla siebie ;) Do przodu pcha mnie wiele, czasem wszystko, czasem nic, zatrzymuje to samo… to może być jedno słowo, jeden gest, jedno wydarzenie. Lubię czytać te bardziej prywatne wpisy oraz o marzeniach. Na wakacje – nie myślałam o tym jeszcze. Pewnie Zwardoń, tam są małe górki odpowiednie dla mojej małej córeczki, a moje wakacje są zawsze chodzone, wiec mała obok czy na rękach musi iść z nami. O dreszcz przyprawia mnie wiele piosenek, ta z “Uwierz w ducha”
Fajne śledztwo, ja o Twoim blogu dowiedziałam się z tego blogu(bloga) – jak to się odmienia?
http://www.twojeoriflame.blogspot.com/
Mojej córce coś się śni i płacze, idę ją tulić :)
Dobranoc
Jak to sie odmienia to Adam Balion będzie wiedział, On zawsze takie rzeczy wie:)
Małe górki są też w Miedzybrodziu Zywieckiem (reklama;)), bylaś kiedyś?
Aniu, fajnie Cię tu gościć.
Ty nawet nie wiesz na ilu szkoleniach Cię wspominalam. Wszak byłaś pierwsza w moim zespole!:)
Gdzie Cię tak wywiało w te deszczowe klimaty? Wrócisz czy zostaniesz tam?
K8e, nie wiem czy mam Czytelników po 90, zdolnych zrozumieć Twą niechęć do kminku i kiszonej, bogatych i w dodatku panów, ale jak jakis napisze do mnie w poszukiwaniu Ciebie, to obiecuję przekazać Twoj email :)
ps..to nie ja, to te skaczące obrazki tak przyciągają :)
“jestem Szatan, a dla przyjaciół Szatan.. słucham ambitnej, alternatywnej muzyki. Nie lubię kminku i kapusty kiszonej, szukam bogatego pana po 90. Tylko związki bez zobowiązań. Can I be Your friend?”
;)
ps. Wow! bijesz rekordy popularności.. gratuluję! :)
Magdaleno, na Ciebie to zawsze mozna liczyć! Jutro damy czadu, przytaszczysz mi jakąs skoczną melodię do samochodu na czwartkowe przedpoludnie?:)
Marta, nie wiem o nikim kto moglby byś z Tajlandii:)
Dobrze, ze przypomnialas o botwince…
Jutro bedzie lepsze, gdy sama zadbasz o to, aby bylo. A piatek? To dopiero bedzie dzień:):)
A sukcesy masz duze. 2 miesiace stazu, ogromna wiedza, przywilej samodzielego prowadzenia warsztatow makijazu a juz wkrotce nowy poziom. Do tego wszystkiego masz dopiero 18 lat!
Hej,
Uwielbiam zupę pomidorową – szczególnie w wykonaniu mojej Babci :), przed snem marzę o podrózach, albo wędruję w czasie (epoka Tudorów do czasów wiktoriańskich).
Do przodu popycha mnie ciekawość świata i ludzi – chę wiedzieć co dalej jest….
Stopuje mnie czasem niewiara w siebie, a czasami ludzka podłość i zazdrość…
Lubię czytać dział “prywatnie” i “refleksje”…
Wakacje – nie mam jeszcze pojęcia, ale w WB brak słońca, więc pewnie po słońce pojadę :)
a co do piosenki – to zależy od nastroju…
Pozdrawiam :)
Angelika, Ty jak powiesz to powiesz:)
Uwielbiam w Tobie, ta Twoją bezpośredniość. Niewatpliwnie wnosisz w nasze zycie zespolowe nowe barwy…
Dobra teraz ja:)hmm
lubie kluski z sosem i modro kapusta:)
lubie słuchac muzyki i spiewac ale jak nikt nie słyszy hihi:)
lubie swoją prace i swojego szefa:)
Kamila dziwisz sie że na twoim blogu takie tłumy bo ja nie niecodziennie spotyka sie takich ludzi jak ty i nie słodze ci tu poprostu masz cos w sobie ,sama nie wiem co ale cos jest na rzeczy:-)
Ja jestem gotowa.
Lubię zupę pomidorową:)
Piosenki,który obecnie mnie poruszają to Chylińska w nowym wydaniu,myślę,że Tobie też by nóżka drgnęła heheh – ileż to roboty;)
Ale w sumie Ty mnie znasz więc zostawiam miejsce dla innych.
Gratuluję “tłumu” na blogu,to świetne miejsce na spotkania oraz wymianę myśli tudzież komentarzy itp.
Pozdrawiam sypmatyczną resztę “blogowiczów”
No proszę, Kamilo, cóż za śledztwo. Najbardziej intryguje mnie na Tajlandia. Tam też masz znajomych? ; )
Po przeczytaniu ostanich dwóch zdań proponuję zastanowić się też nad poezją. Pierwsze sukcesy już są.
P.S. Pomidorowa dobra, ale nic nie zastąpi botwinki. Przed snam marzę, by jutro było lepsze niż dziś. Do przodu zazwyczaj popychasz mnie Ty i moje małe sukcesy, stopują dołujące informacje zwrotne xD i… tyle na dziś.
Pozdrawiam!