Pozytywne nastawienie nie wystarczy
Podczas rozmowy z jednym z Top Liderów Oriflame – Bernardem Jastrzębskim wspomniał On o ważnych składowych sukcesu czyli o NASTAWIENIU, WIEDZY I DZIAŁANIU. Zgrabnie ubrał to w trójkąt i przez dłuższy czas dyskutowaliśmy o tym. Dziękuję Bernard za inspirację! Przez ostatnie dwa dni szkoleniowe uczestnicy spotkania słuchali i zastanawiali się…
Zaloguj się, aby otrzymać dostęp do artykułów.
Nie masz jeszcze swojego bezpłatnego konta? Zarejestruj się teraz!









Kamilo, dziękuję za ten artykuł. Dzisiaj zaczęłam czytać Twojego bloga od początku i to właśnie wprawia mnie w pozytywny nastrój i dobrze nastawia do zycia i pracy. Potrafisz zmotywować i zarażasz optymizmem :)
Mam jedną uwagę do komentarza Aleksandry. Napisałaś: “jeśli ktoś mówi drugiej osobie, że np. za dwa lata dzięki tej pracy spełni swoje marzenia i będzie jeździł mercedesem i poleci na wakacje na Malediwy to ta druga osoba mówi lub myśli: “Jasne, puknij się w czoło! Możesz tylko pomarzyć!”. Bo ludzie najczęściej uważają, że takie rzeczy są poza ich zasięgiem i wolą żyć za 1500zł ciągle narzekając w jakim to beznadziejnym kraju żyją i jaka bieda jest.” To nie jest do końca tak. Ja pracuję na etacie i zarabiam ok. 1000 zł. Ale jak mi jakiś napalony konsultant opowie o mercedesie i Malediwach itp. to na mnie nie działa to motywująco. Tzn. gdzieś tam wiem, że jest to możliwe, ale jak jestem na początku tej drogi to realizacja takich marzeń jest dla mnie zbyt odległym celem. Potrzebuję wyznaczać sobie małe cele i powoli piąć się w górę. Takie wchodzenie stopień po stopniu bardziej mnie motywuje.
Anna,
chyba nikt jeszcze tak dokladnie nie przeczytal tego bloga jak Ty.
Albo nikt inny, nie pozostawil po sobie sladu tak jak Ty.
Cieszę się, ze zagladasz, ze czytasz i wyciagasz tyle wniosków, które dla samej mnie byly niesamowitą lekturą.
Pozdrawiam Cię ciepło!
Kamila
[...] Na dział: Prywatnie oraz Szkolenia , a artykuł, który okazał się najbardziej magnetyzujący i zdobył pierwsze miejsce w kategorii kliknięć to Volvo od Oriflame. Najgorzej wypadł wątek Pozytywne nastawienie nie wystarczy. [...]
[...] nami refleksje na temat Nastawienia i Wiedzy, czas najwyższy więc przejść do ostatniego elementu jakim jest [...]
[...] temu pisałam o tym jak ważne w tym co robimy jest nasze NASTAWIENIE. Najbardziej jednak pozytywnie nastawiony manager, sprzedawca, na dłuższą metę na samym [...]
Kamilo, a z miłością to ja już sama nie wiem jak to jest…
Wiele rzeczy poprawia mój nastrój: uśmiech córki, serfowanie po necie, kawa, niestety najlepiej z czyms słdkim, spacer i zieleń, piękny wschód słońca, dobry film. Niestety mój dobry nastórj łatwo można popsuć czymkolwiek… ale powyższy tekst dał mi do myślenia i postaram się dbać o dobre nastaiwenie, a nie o zniszczenie nastorju, nie dam się tak łatwo ;)
“W każdym okresie życia możesz uczyć się nowych rzeczy, jeśli zgodzisz się być początkującym. Jeśli nauczysz się lubić ten stan, to otwiera się przed tobą cały swiat” (Barbara Sher).
Jestem początkująca w Oriflame i chcę aby mi się powiodło. Kiedy mam złe nastawienie to patrzę na mojego syna lub przywołuję go w myślach i wtedy motywuję się do działania. Każdy ma swój cel, każdy ma swój priorytet. Dlaczego mamy rezygnować z marzeń? Z niecierpliwością czekam na szkolenie… Pozdrawiam
Podoba mi sie to z ta miloscia ,bo milosc przetrwa wtedy gdy dwoje ludzi sie:rozumie ,kocha ,szanuje ,ale to nie jest najwazniejsze by ona przetrwala malzonkowie musza cale zycie ja pielegnowac tz :pracowac nad swoinmi wadami ,tolerowac wady drugiegoi praktycznie cale zycie sie ucza odkrywac jden drugiego ,tak jak my mamy ciagle dostarczac wiedzy i nowosci by nie zniszczyc tego co juz osiognelismy .
Ja gdy sie budze i mam zle nastawienie przegladam katalogi,materialy szkoleniowe itp ,itd ,a gdy wraca mi nastroj odczuwam w sobie potrzebe wyjscia miedzy ludzi ,i w tedy moja praca poteguje bo robie ja z PRZYJEMNOSCIA ,nie wazne jaka to godzina ,ale ile w czasie wybranym dam i wycisne z siebie i klientow.
Natalia,
fajna ta perełka:) Była kiedyś już na moim blogu, widzę ze mamy podobne oko.
Gdy tak Was czytam, to oczywiście macie racje. Chodzi o tą jedną małą rzecz – o zachowanie w tym wszystkim zdrowego rozsądku. Łatwo popaść w marzenie 8 h dziennie, a chce abyście wiedzieli i pamiętali, że pracować też trzeba:-)
Aby mi nikt za dwa lata z reklamacją nie przyszedł, że marzył, marzył a tu dalej 3% :-)
Do opinii innych ludzi również trzeba się zdystansować, bo jeżeli demotywuje nas zdanie współpracownika czy koleżanki spotkanej po latach to mnie rodzi się tylko jedno pytanie… czy aby na pewno cel o którym mówimy jest naszym celem?
Szczerze wierze, że jeśli czegoś naprawdę pragniemy to nawet jakby caluśki świat postanowił nas uświadomić że nie damy rady to i tak nas to nie powstrzyma. A jeżeli ktoś szybko podporządkowuje się otoczeniu to myślę, że ten przyciasny beret był przez całą drogę schowany w jego kieszeni.
A co do rzeczy poprawiających nastrój, znalazłam perełkę w internecie i gorąco Wam polecam
http://www.youtube.com/watch?v=Cbk980jV7Ao
Pozdrawiam
Natalia
Ja mysle, że w tej pracy osoby, którym mówimy o swoich marzeniach i każą nam pukac sie w czoło same pukną sie kiedys jeszcze bardziej jeśli zobacza, że nam sie udało. Wszystko od nas zalezy bo jesli bedziemy tylko mówic i nie dążyc do celu to kiedys sami stwierdzimy “po co nam to było?”. Jesli sie chce aby cel został osiągnięty trzeba do niego dążyc i iść w tym kierunku bo wiem że Bóg błogosławi ale naszą prace a nie lenistwo:) Dlatego zanim zaczniemy kogoś zapraszać do współpracy, pomyslmy czy sami wierzymy w to co mówimy.
Moim zdaniem z jednej strony należy mówić o marzeniach, o tym co możemy dzięki MLM osiągnąć itd., ale z drugiej strony wydaje mi się, że właśnie to, że tutaj głośno się o tym mówi powoduje, że otoczenie odbiera nas jako osoby niepoważne a sam marketing sieciowy jako jakąś “ściemę” bo np.:
jeśli ktoś mówi drugiej osobie, że np. za dwa lata dzięki tej pracy spełni swoje marzenia i będzie jeździł mercedesem i poleci na wakacje na Malediwy to ta druga osoba mówi lub myśli: “Jasne, puknij się w czoło! Możesz tylko pomarzyć!”.
Bo ludzie najczęściej uważają, że takie rzeczy są poza ich zasięgiem i wolą żyć za 1500zł ciągle narzekając w jakim to beznadziejnym kraju żyją i jaka bieda jest.
Także wydaje mi się, że trzeba mówić o marzeniach, które możemy dzięki tej pracy spełnić, ale chciałabym dożyć dni, kiedy ludzie będą odbierać marketing sieciowy jako atrakcyjną perspektywę do pracy na etacie i to mówienie o marzeniach będzie działało na nich motywująco, a nie będzie powodem do kpin z osób to wypowiadających.
Pozytywne myślenie, pompowane przez nurt siły przyciągania, gubi jeden zasadniczy wątek.
Chodzi o myślenie o sensie.
Wystarczy w trakcie pozytywnego (patrz optymistycznego) myślenia na chwilę się zdystansować i spojrzeć na daną sprawę, a wtedy zadać sobie pytanie: Ile jest w niej sensu?
Warto o tym pisać, ponieważ od naszego nastawienia zależy praca naszego zespołu. Warto jest zarażac innych swoją pasją i nastawieniem do swojej pracy :) Ja uwielbiam swoje zajęcie i ludzi, z którymi pracuje. Każdy z nas ma czasem ciężki czas ale zawsze mamy wokół siebie ludzi na których możemy liczyć. Pozdrawiam
Jarku, (oczywiście, bardzo mi miło:-)) .
Myślę, że w marketingu sieciowym potrzeba zachowania balansu.
Wszechogarniające unoszenie się pół metra nad ziemią, ciągłe dyskusje o marzeniach, willach z ogrodem jest potrzebne, jednak na dłuższą metę potrafi być męczące.
Obserwuję ten trend od 12 lat.
To pewnie dlatego marketing sieciowy tak często źle się kojarzy.
Bo są sytuacje w których jest niczym innym tylko historiami o tym “co mam, co kupiłem, na co mnie stać i Ty też możesz to mieć wystarczy marzyć “.
A to nie jest prawda.
Nie wystarczy TYLKO marzyć i TYLKO być pozytywnie nastawionym.
Potrzeba nastawienia, wiedzy i działania. W tej właśnie kolejności.
Potrzeba czasu i samozaparcia. Pokory i odwagi. Wszystkiego tego, co w każdym biznesie jest potrzebne.
Mam wrażenie, że moje seminaria są najmniej bajeczne ze wszystkich:-)
20% świętowania, 20% słodyczy i 60% rzeczywistości.
Tyle, że ja już taka jestem. Jeżdżę samochodem na który mnie stać i który chciałam mieć, a nie takim, który udowodni wszystkim, że dużo zarabiam. Mieszkam w miejscu, w którym dobrze się czuje a dom kupię, dopiero wtedy gdy do niego dorosnę. Górnolotnych sformułowań używam wtedy gdy tak czuję, a nie gdy potrzebuję.
Chcę pozostać normalna:-) (mam nadzieję, że mi się to udaje)
Może gdybym była bardziej entuzjastyczna, tupeciarska i miała zacięcie oszołoma byłabym wyżej. Może gdybym głosiła każdemu kogo napotkam, że każdy, kto nie jest w Oriflame jest idiotą i niczego w życiu nie osiągnie, awansowałabym szybciej. Może.
Jednak nie byłabym sobą. Bo ja tak nie myślę.
Odpowiadając na Twoje pytanie:
Zabawa jest potrzebna, klimat zrozumienia również. Jeśli jednak do tego nie dołączą narzędzia, wiedza i działanie, każda kolejna zabawa i historia o tym jak może być pięknie będzie jedną wielką frustracją.
To tak jak z miłością.
Jest czas na kwiaty, na romantyczne chwile i seksualne uniesienia. Lecz czy tylko to wystarczy, aby zbudować związek?
ps. Ciekawi mnie też, co o tym myślą pozostali czytelnicy?
Dziewczyny, cieszę się, ze odpowiedziałyście, lubię kiedy angażujecie się w rozmowę, zwłaszcza, że to głównie Wy jesteście autorami tego bloga. Wy czyli czytelnicy. To Wy stanowicie o jego poziomie, merytorycznych dyskusjach i przyszłych tematach. Wszak inspiruję się właśnie Wami.
Dziękuję. I zapraszam na tydzień na kolejną część.
No widzisz … ( tu chyba tak mogę ? ) To jest jeden z moich dylematów. Zredukować ilość integracyjno-motywacyjnych spędów z potańcówą i Słowem Na Niedzielę prezesa … na rzecz prób inspirowania, nauczania pytań, narzędzi… Czy nie ? Moi Leaderzy są na ciężkim oporze przed Zmianą. I mam problem, bo ich rozpuściłem niemożebnie…
Co bardziej motywuje ? Pozytywne nastawienie, miłe klimaty w firmie, opowiadanie ciągle takich słodkich pierdół, jak pani Zarzycka na suportio ? Czy może mniej ciasta motywacyjnego, a więcej konkretnych do bólu narzędzi pracy ?
Jak naprawdę myślisz ?
Dobrze,że ja spędzam w miarę dużo czasu z Tobą:)
Z Twoim współautorem i Bernardem troszkę mniej,jednak to się zmieni niebawem ;)
Mi poprawia humor,nastawienie i dobre myśli kilka rzeczy:
- muzyka albo skrajnie łagodna albo agresywna i głośna
- rozmowa/spotkanie z Tobą
- uśmiech mojej mamy
- zabawa z moim psem lub kotem – jednocześnie jest ciężko..
- ruch, najlepiej na świeżym powietrzu
- trochę słońca
- dobre ciacho :) książka/artykuł/koncert
- dobre wspomnienia
- momenty sukcesu np zdjęcia
- ludzie, którzy ciągle robią swoje,pomimo wszystko.
To tak jak z miłością.
Kochasz kogoś pomimo wszystko,jego wad itp
Cóż to by było za uczucie gdyby wszystko szło z górki i to na dodatek bez beretu acz tylko z gołą głową :)
Pozdrawiam
“Mądry człowiek nie opłakuje przegranej,
lecz szuka sposobu jak wyleczyć odniesione rany”
(Szekspir)
Świetny artykuł:) już mnie zmotywował do pozytywnego myślenia:)
moje sposoby?hmmm…
W momentach spadku mojej motywacji otwieram “sekret” i sobie poczytuję, przeglądam notatki ze szkoleń wyjazdowych i przywołuję tamtą atmosferę i wszystko co się działo;)
W odzyskaniu wiary we własne siły bardzo pomagają mi też rozmowy z częścią osób z mojego otoczenia….osób pozytywnie nastawionych do życia, oraz osób które wiedzą czego od życia chcą:)
To pierwsze sposoby, które przychodzą mi na myśl o tej godzinie:)
Pozdrawiam